Prawda jest taka, że ta rzeczywistość stanowi elementarny fundament naszego życia. Bo gdyby Bóg nas nie kochał, gdyby nie był Miłością, albo by nas nie było, albo nasze życie byłoby piekłem.
Mamy więc piękny fundament naszego życia. Fundament, który jest mocniejszy niż skała. Fundament, który nigdy nie ustąpi.
W tym wszystkim niestała jest druga strona, czyli - nasza odpowiedź. My, jak wiadomo, nie jesteśmy jak Bóg. Jesteśmy słabi, mniej lub bardziej zepsuci.. Upadamy.
Jesteśmy jednak wezwani, by kochać. Przede wszystkim Boga, ale i - bliźniego. Boga na pierwszym miejscu, bo.. jesteśmy mu to po prostu winni. Jesteśmy mu to winni na zasadzie zwykłej odpłaty, bo - Jego stosunek do nas jest ZAWSZE, TYLKO I WYŁĄCZNIE uwarunkowany miłością. I Jemu się po prostu ta nasza miłość należy. Ale nie dlatego, że Jemu się podoba i że chce nas "wyżyłować", ale dlatego - że to On pierwszy nas ukochał.
Bez Jego miłości do nas nie mogłoby w ogóle być mowy o naszej miłości do Niego. Dlatego tak ważne jest, byśmy sobie tę Jego nieskończoną, wieczną miłość uświadamiali i - przynajmniej czasem - rozważali, myśleli o niej.
Taka świadomość buduje zaufanie. Że wszystko, co dostajemy od Boga, jest dobre. Pomaga też pamiętać, że różne złe rzeczy, które są wokół nas, bynajmniej od Boga nie pochodzą; są wynikiem tego, że stworzenia są dobremu Ojcu często nieposłuszne: poczynając od zbuntowanych aniołów, a kończąc na nas, ludziach XXI wieku. Kiedy dziwimy się złu i cierpieniu, warto pamiętać, że Ono nie pochodzi od Boga, ale - jest wynikiem nieposłuszeństwa wolnych jednostek względem Jego woli.
Pamiętajmy, że Bóg jest miłością. A także - jak napisał św. Jan - "jest Światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności" (1 J 1, 5).
Zanim rozważymy nasze obowiązki względem Boga i bliźniego, rozważmy zatem najpierw to, co od naszego Stwórcy i Ojca otrzymaliśmy i wciąż otrzymujemy. A jest to - Jego nieustanna obecność i gotowość do dawania nam dobra.
Pamiętajmy, że On jest tym, który JEST. Który po prostu JEST. Zarazem - powtórzę - jest to obecność miłująca, życzliwa, ojcowska. To dlatego ze wszystkim możemy się do Boga zwracać, o wszystko Boga prosić, a co dobre - da nam. Tak nas nauczył Jezus Chrystus, Syn Boga, który zna Ojca tak dobrze, jak nikt inny.
Pamiętajmy więc w naszym życiu, że nigdy nie jesteśmy sami, że zawsze jest z nami dobry, miłujący, miłosierny Bóg. Sami nic nie możemy, ale z Nim, dzięki Jego miłości, możemy wszystko. A najważniejszym, co dzięki Bożej łasce możemy, jest - miłować. Niech więc rozwija się w nas otwartość na Boga, aby mógł On przeprowadzać w nas dzieła swej miłości, abyśmy następnie my mogli kochać wszystkich - poczynając od Boga, a kończąc na najtrudniejszym bliźnim.
"Słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi." (Mt 5, 45) "Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny." (Łk 6, 36)
Amen
Napisalem komentarz na tablecie, zeby mi go glupi system usunal, ech..:/
OdpowiedzUsuńSkrotowo chodzilo o to, ze chyba rzeczywiscie te teksty sie uzupelniaja i tak jest pewnie dobrze. :)
Z Bogiem i dobrego tygodnia zycze!