piątek, 27 grudnia 2019

Co naprawdę powiedział abp. Jędraszewski

Zauważyłem w ostatnich dniach w Internecie kolejne "oburzonko" związane ze słowami metropolity krakowskiego, abp. Marka Jędraszewskiego. Nie tylko ze strony tzw. lewej strony czy też opcji postępowych/nowoczesnych itp. Także wśród katolików można zauważyć głosy krytyczne i dopatrywanie się sprzeczności między wypowiedzią arcybiskupa a nauczaniem papieża Franciszka. Myślę, że jak zawsze w takich sprawach, pierwszą rzeczą, którą należy zrobić, jest sięgnięcie do źródła. Czyli nie do "pięciokrotnie wypłukanych" relacji nt. wypowiedzianych słów, ale do tzw. źródła pierwotnego, najlepiej takiego, które w 100% zawiera to, co rzeczywiście zostało powiedziane.

Zadałem sobie w wolny poświąteczny dzień trochę trudu i wiernie spisałem z wywiadu w wersji video to, co rzeczywiście metropolita powiedział. Jak się okazało, nawet Telewizja Republika na swojej stronie - w wersji tekstowej - dokonała naprawdę dużego skrótu wywiadu. Jak dla mnie, wątpliwy zabieg. Ale już na pewno odbiegające od pierwotnych wypowiedzi były wyrywkowe, krytyczne "podsumowania" słów biskupa, które można było napotkać w internecie.

Poniżej zestawienie wiernej transkrypcji tej części wywiadu, która odnosiła się do ekologii, z już skróconym zapisem na stronie Telewizji Republika, której to stacji redaktorzy rozmowę przed Świętami przeprowadzili:

Co rzeczywiście zostało powiedziane
Jak wywiad skróciła Telewizja Republika w tekstowej wersji na swojej stronie
Transkrypcja części wywiadu redaktorów Telewizji Republika z abp. Markiem Jędraszewskim (spisane z oryginalnej wersji video, umieszczonej pod adresem:
https://telewizjarepublika.pl/pokoj-ktory-daje-bog-niezwykly-wywiad-z-abp-jedraszewskim,89130.html)
Fragment tekstowego zapisu wywiadu, umieszczonego na stronie Telewizji Republika. Zapisu, jak się okazuje, mocno skróconego, a w pewnym momencie w ogóle uciętego, dostępnego pod tym samym adresem, co nagranie w wersji video.

Na stronie z materiałem nie ma jednak informacji, że to tylko skrót wywiadu. Jeżeli ktoś wiedzę nt. wypowiadanych treści czerpał tylko z tego skrótu, to już mógł zostać wprowadzony w błąd.
[początek części wywiadu poświęconej ekologii; publikacja na stronie Telewizji Republika 24 grudnia o godz. 21 :00]

Red. Ryszard Gromadzki:
- Księże Arcybiskupie, chciałbym zaproponować zmianę kontekstu i zapytać o kwestię, która jest bardzo aktualna, która rzutuje na debatę publiczną: czy ekologizm - trend, który jest tak mocno forsowany obecnie - nie stoi w sprzeczności z nauczaniem Kościoła katolickiego? Ja odwołam się tylko do jednego wątku, tzw. manifestu, który podpisała m.in. taka emblematyczna aktywistka ruchu ekologicznego, nastolatka ze Szwecji Greta Thunberg, ale nie tylko, natomiast i kilka innych postaci pod tym podpisanych, chociaż co do praw autorskich są wątpliwości... Chodzi o mianowicie tezę, która jest postawiona w tym manifeście, był on ogłoszony podczas niedawno zakończonego w Madrycie szczytu klimatycznego. Ta teza brzmi, że to patriarchat jest przyczyną globalnego ocieplenia, a to tylko krok do myślenia, że skoro patriarchat, no to Kościół katolicki może ponosić.. można mu przypisać odpowiedzialność za wszystkie złe skutki klimatyczne, z którymi boryka się ludzkość.

Arcybiskup Marek Jędraszewski:
- Można właściwie to skwitować jedną rzeczą: powrót do Engelsa i do jego twierdzeń, że małżeństwo to jest kolejny przejaw ucisku w jakiejś mierze klasowego, a właściwie płciowego. Jest to także walka płci i w imię równości trzeba zerwać z tą całą tradycją, która jest tradycją judeochrześcijańską, bez której my, Europejczycy, właściwie nie zrozumiemy się, bo jesteśmy w tym duchu wychowani od tysiącleci. To się oczywiście kwestionuje, przez te nowe poglądy, nowe ruchy, ale to się także właściwie próbuje narzucać jako obowiązującą doktrynę i to już jest coś, co jest bardzo niebezpieczne, bo to nie jest kwestia tylko, że jest jakaś postać nastolatki czy kogoś innego, który takie poglądy głosi, a inni mniej lub bardziej się z tym zgadzają. Nie! To jest coś narzucane, a ta aktywistka staje się już jakby wyrocznią dla wszystkich sił politycznych, społecznych, jak należy myśleć i w konsekwencji - jak należy postępować.
Czy to jest sprzeczne z doktryną Kościoła... To jest sprzeczne z tym wszystkim, co jest zapisane w Biblii, począwszy od pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju, gdzie jest wyraźnie mowa o cudzie stworzenia świata przez Boga. Bóg się tym światem zachwyca. "Jest dobre" wszystko, co stworzył. Jak stworzył człowieka, to wszystko jest "bardzo dobre". Człowiek zatem jest postawiony jako korona czy ukoronowanie całego dzieła stworzenia i tam jest też wyraźnie powiedziane "czyńcie sobie ziemię poddaną". Adam w tej opowieści biblijnej jest kimś, kto nazywa zwierzęta, a więc nad nimi panuje i w tych zwierzętach, pośród tych zwierząt nie znajduje kogoś, kto byłby partnerem dla jego życia i dlatego otrzymuje małżonkę, niewiastę. To jest wizja człowieka i świata, którą głosi chrześcijaństwo i która jest zresztą wizją głęboko zakorzenioną także w judaizmie i naraz to wszystko się kwestionuje, czyli praktycznie kwestionuje się naszą kulturę. Odwraca się cały porządek świata, począwszy od tego, że neguje się istnienie Pana Boga jako Stwórcy i kwestionuje się także rolę i godność każdego człowieka.

Red. Dorota Kania:
- Tak jak w przypadku ideologii LGBT, tak samo i w przypadku ruchu neoekologicznego okazuje się, że stoją za tym ogromne pieniądze, ogromne siły, koncerny, ale nie tylko. Czy chodzi o odwrócenie porządku świata, zdaniem Księdza Arcybiskupa?

M.J.:
Te wszystkie ruchy lewicowe, zwłaszcza od XIX wieku po dzień dzisiejszy, to jest jedna wielka inżynieria, próba przekształcenia człowieka i świata na swoją modłę. Ma się jakąś ideę i teraz tę ideę mniej lub bardziej, za pomocą przemocy, próbuje się wprowadzić w rzeczywistość. I to jest właśnie ideologia.
Realizm filozoficzny, ale także chrześcijański, polega na tym, że my próbujemy odczytać ten świat,
odczytać prawdę o człowieku, zapytać się, "skąd to pochodzi?" i my odczytujemy świat, jego tajemnice. Natomiast ideologia polega na tym, że mamy jakieś idee, mniej lub bardziej oderwane od rzeczywistości, i na siłę je chcemy wprowadzać w świat ludzi, nie patrząc na jakiekolwiek koszty, które ci ludzie będą musieli ponieść. Takim eksperymentem był niewątpliwie komunizm, który budował "świetlane jutro" i uważał, że nie ma problemu, żeby na ołtarzu "przyszłego szczęścia ludzkości" ofiarować miliony czy dziesiątki milionów ludzkich istnień.
Dzisiaj niekoniecznie trzeba gdzieś zabijać fizycznie, ale na pewno chodzi o to, żeby pozbawiać ich tego, co decyduje o człowieczeństwie człowieka, czyli otwarcie się na Boga, na drugiego człowieka, na tę prawdę, którą głosi nam Chrystus.

R.G.:
- Jak w takim razie odczytać dyskusję zainicjowaną przez ojca świętego Franciszka dotyczącą tzw. grzechu ekologicznego? Czy to nie jest przejaw, no, ulegania tej presji, presji ideologicznej, o której Ksiądz Arcybiskup przed chwilą powiedział? [Słowo niewyraźne - przyp. A.O.] się do ducha czasów?

M.J.:
Nie chciałbym w takich kategoriach tego oceniać. Niewątpliwie jest bardzo wiele zła, które wpisane jest także w kulturę Zachodu, zwłaszcza od XVII wieku, kiedy zwłaszcza od czasów Kartezjusza mamy do czynienia z taką.. takim napięciem między podmiotem - człowiekiem a przedmiotem. I właśnie wtedy uważano, że świat jest takim przedmiotem, który można bezkarnie wykorzystywać dla doraźnych celów, zwłaszcza ekonomicznych, do bogacenia się. Robiono jakiś gwałt na naturze ludzkiej, z wszystkimi kosztami, które się z tym wiążą, także zniszczeniem tego dobra, jakim jest świat, dany człowiekowi jako istocie odpowiedzialnej za to dobro, jakie otrzymał.
Dokonało się zatem wiele zła i te różne problemy ekologiczne, które dzisiaj występują, są przejawem niewątpliwie czegoś, co domagałoby się jakiegoś głębokiego nawrócenia: uszanować to Boże dzieło, które nam dał Pan Bóg, co wcale nie jest związane zaraz z tym, żeby ulegać tym ruchom ekologicznym.
Raczej traktowałbym to tak, że to, co się dzieje - ta ekologia jako ideologia - staje się być może dla wielu okazją, żeby zacząć, w duchu chrześcijańskim, prowadzić głęboką refleksję nad tym wielkim skarbem, jaki dał nam Pan Bóg w postaci świata.

R.G.:
- Ekscelencjo, czy to nie jest tak, że ten wojujący ekologizm to nie jest taka parareligia, ekwiwalentna religia początku XXI wieku?

M.J.:
Wydawałoby się jeszcze tak niedawno, że przecież ten wiek XXI to już będzie wiek bardzo szczęśliwy, skończy się ten straszny wiek XX, wiek totalitaryzmów, i będziemy żyli w cudownym świecie. I okazuje się, że... <"postępu i szczęśliwości" - wtrącenie redaktora> tak, i powszechnej miłości. I okazuje się, że wojny są jeszcze bardziej okrutne, wyzysk bogatych przez biednych [najwyraźniej przejęzyczenie arcybiskupa - przyp. A.O.] coraz bardziej dominujący, te.. te nożyce między bardzo bogatymi nielicznymi a biednymi coraz bardziej jeszcze się rozwierają, ale za tym też idzie jakaś nowa forma totalitaryzmu. Nie polegająca na tym, że się kogoś fizycznie eliminuje, ale na pewno duchowo próbuje zdegradować, nawet do tego stopnia, że przecież głosi się, że najlepszą przysługą, jaką można oddać Ziemi, to jest to, żeby wyginął ludzki gatunek, no bo wtedy nie będzie kogoś, kto by np. powodował efekt cieplarniany.

[koniec części wywiadu poświęconej ekologii]





Czy "ekologizm", trend, który jest tak mocno promowany stoi w sprzeczności z nauką Kościoła Katolickiego?


















Skwituję to krótko: powrót do Engelsa i do jego twierdzeń, że małżeństwo to kolejny przejaw ucisku, a w imię równości trzeba zerwać z całą tradycją chrześcijańską, bez której my – Europejczycy nie zrozumiemy się, bo jesteśmy w niej wychowywani od tysiącleci. To się kwestionuje przez różne nowe ruchy, a także próbuje się narzucać jako obowiązującą doktrynę. To zjawisko bardzo niebezpieczne, bo to nie jest tylko postacią nastolatki (red. Greta Thunberg), to coś co się na narzuca, a ta aktywistka staje się wyrocznią dla wszystkich sił politycznych, społecznych. To jest sprzeczne z tym wszystkim co jest zapisane w Biblii począwszy od Księgi Rodzajów, gdzie jest wyraźnie mowa o cudzie stworzenia świata przez Boga. Bóg się tym światem zachwyca, człowiek jest postawiony jako ukoronowanie całego dzieła stworzenia. W Piśmie Świętym jest wyraźnie napisane „czyńcie sobie ziemię poddaną”. Adam jest kimś kto nazywa zwierzęta, a więc nad nimi panuje i nie znajduje wśród nich kogoś kto byłby partnerem dla jego życia, dlatego otrzymuje małżonkę. To jest wizja człowieka i świata, którą głosi chrześcijaństwo i która jest także wizją głęboko zakorzenioną w judaizmie. Naraz wszystko się kwestionuje czyli faktycznie kwestionuje się naszą kulturę, odwraca się cały porządek świata zaczynając od tego, że kwestionuje się istnienie Pana Boga - stwórcy, kwestionuje się także rolę i godność każdego człowieka.

Znajomy, w moim odbiorze osoba wierząca, zapewne praktykująca, a także - co widać choćby na Facebooku - interesująca się sprawami wiary i Kościoła, zamieścił na FB takowy mem:


Tymczasem w wywiadzie arcybiskup, wprost zapytany o nauczanie Franciszka, w żaden sposób jego nauczania nie neguje. Krytykowanie swoiście pojętego "ekologizmu" jako ideologii nie stoi w żaden sposób w sprzeczności z nauczaniem Kościoła w zakresie ekologii!

Z przekazów w mediach społecznościowych odnoszących się do wypowiedzi abp. Jędraszewskiego, miałem styczność jeszcze tylko z jedną, autorstwa obecnego szefa ugrupowania Nowoczesna, Adama Szłapki z Poznania. Ten z kolei tak skwitował wypowiedź arcybiskupa:


Raz, że nieelegancko właściwie zaatakował metropolitę, rzucając cień w związku z osobą abp. Paetza zupełnie bez związku z omawianą sprawą, to jeszcze rażąco wyrwał cytowaną wypowiedź z kontekstu.

Jeżeli chodzi o ten drugi przykład, ze strony Szłapki, to moim zdaniem świadczy on o tym, że abp Jędraszewski w sposób szczególny znalazł się na cenzurowanym pośród różnego rodzaju środowisk lewicowych czy też lewicujących, czy też "tylko" niechętnych Kościołowi. Chyba głównie po słowach o "tęczowej zarazie".

Szkoda tylko, że w chęci odwetu i uderzenia w arcybiskupa stosuje się metody nieuczciwe. I bardzo, naprawdę jestem ciekaw, kto z krytykujących zadał sobie trud, żeby sięgnąć do pierwotnych wypowiedzi arcybiskupa w całości, jeszcze przed odniesieniem się do nich. Być może nikt, bo wtedy byłoby widać jak na dłoni, że nie ma tam nic ani szokującego, ani nawet "szokującego". I nie byłoby upragnionego oręża.

Tyle tylko, że żaden to oręż, gdy się kogoś cytuje nie z rzeczywistych wypowiedzi, ale mniej lub bardziej z kapelusza. Cień wtedy summa summarum pada na tych, którzy atakują. A nieuczciwe zabiegi trzeba piętnować i wykazywać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz